Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Panorama

Proza poetycka

Labirynt XVI
Labirynt XVII
Labirynt XXI
Labirynt XXII
Labirynt XXIII
Labirynt XXIV
Labirynt XXV
Labirynt XXVII



Labirynt XVI

Czuję kamień ofiarny pod lewą łopatką zanim uderzy
nóż z obsydianu otworzy szczelinę między żebrami
i wyszarpnie serce budzę się ciągle się jeszcze budzę na
szczycie Piramidy Słońca koło świątyni boga wiatrów
boję się dotknąć tego kamienia boję się otworzyć oczu
może to sen niech snem zostanie obręczą obrączką
boleśnie się zaciska nie chcę jeszcze nie chcę otwierać
ust po wspólną komunię po ostatnią kroplę powietrza.

Labirynt XVII

Będę wołał wszystkimi myślami tak chyba modlili się
tylko mistycy może usłyszysz słucham nocą wystukiwania
pociągów może którymś z nich jedziesz wypatruję listów
telegramów może drgnie ci ręka drgnie powieka jakbyś
chciała czym prędzej wyrzucić z oczu obraz kłujący jak
łza ziarenko piasku może drgnie ci głos zanim powiesz tak
tak boję się tam jechać żeby zamiast na radość nie trafić
na wesele powiedzą że w ten dzień uroczysty byłaś bardzo
wzruszona.

11-14 sierpnia 1973

Labirynt XXI

Nic się nie stało słońce świeci tak samo bawią się dzieci
grządki pachną koprem maciejką przez sen o pół roku
o dwa słowa za późno rodzielam naręcze piwonii
wybuchają zapachem płaczem jak nieszpory gdzie tyle
kwiatów umiera życie się nie zaczyna nie kończy nie
ma wiecznej pamięci odchodzisz prowadzisz za rękę
każde słowo biegnie w twoją stronę czerwiec kopiec
niedopałków popiołu w najdłuższy dzień byłem szczęśliwy
słońce nie zgasło nie zapadła się ziemia nie nie nic się
nie stało.

Labirynt XXII

Gdzie w powietrzu zapisują się słowa na jakiej taśmie
wstążce wiatru z tobą jabłka i jabłonie bez ciebie noc tu
gdzie ja ciemno z otwarcia twoich oczu jestem i dzień nie
zmyje śladów oddechu w pudełku oświetlone coraz
dalszym słońcem które zabierasz pod powiekami łamią się
ściany piasek zgrzyta pod stopami chłód się zagniezdzi
czarno mi będzie od tej bieli wyprowadzę się stąd zabiję
w sobie parę słów słoneczników nie będzie to zwycięstwo
ten sen pierścień gdzie się zaczyna gdzie kończy wszystko
jest światem prawdziwym czy snem.

Labirynt XXIII

Stąd tak daleko do ciebie a jeszcze tu jesteś bliżej
chodzę na długie spacery czekam na moje niedoczekanie
tam będę musiał uwierzyć spojrzeć prawdzie może w obce
oczy więcej jeszcze widzieć w upalne lato kwiaty na
najdłuższy dzień czy cień na zrównanie dnia z nocą takie
zmęczenie że już nie czuje się bólu nic się nie czuje i tylko
głodne oczy lęk że mogę cię już nie zobaczyć.

Labirynt XXIV

Niezapomniane wydarzenia ślad na całe życie
uwiecznione fotografią ślady tak głębokie że zmieniają
całe życie nie zaświadczy o tym fotografia dopóki serce
nie posiwieje nie ma się gdzie wycofać wszystko zajęte
jednym światłem nadzieja do szaleństwa może być podobna
do samobójstwa nie na perłowe rany świadku kartko
jeżeli to złe zajęcie zajmij się ogniem.

Labirynt XXV

Jeden dzień ale pełny po ostatni ząbek w liściu
oglądałem go ze wszystkich stron z łóżka z autobusu spod
drzewa z okna z czwartego piętra znad stołu wyglądał
dobrze wiersz udaje nie udaje się łyżka wody wyciągnięta
ze studni piórko po ptakach siano zamiast łąki drewno
zamiast lasu nie chcę jeszcze będę próbował co się stało
jakieś śrubki części niezamienne nie dał się złożyć kamień
z serca w tym zamknięciu krew krążąca wilk albo orzeł
mógłbym tylko pomodlić się za jego błękit zmówić dalekie
dzwony z ostatnią kropką zaczyna się requiem
porozwiązywać spętane słowa puścić na wolność niech
sobie lecą tego dnia nie oddam.

Labirynt XXVII

Nie patrz z okna ten wschód słońca jest niebezpieczny
bez wyjścia nie oglądaj się na wzgórza nie szukaj miedzy
znaków na skórze pod skórą w pamięci unikaj ogrodu
łubinów piwonii studni pod orzechem koniczyny w nocy
nie patrz na kaczeńce kmiecie zamknij oczy na ręce na
oczy na słońce wszystko w sobie wyrzuć te kwiaty czym
prędzej spalisz nie pal tyle zdjęć nie oglądaj bo przyjdą
dni tak długie że można by w jednym zmieścić całe życie
nie przyglądaj się ścieżce bo znów cię zacznie prowadzić
na pamięć festyn w tej dolinie kwiatów na oknie nie ma
komu położyć zdziwią się nikomu niepotrzebne już tu nie
mieszka zagląda czasem po jakieś słowo starsze od ciebie
nie od ciebie nie wracaj choćby nic nie zostało tylko oczy
do widzenia.

2007 - 2009. Wszelkie prawa zastrzeżone. Napisz do admina.